2013/08/01

Porażka... albo i jej brak?

Ten stres przed porażką, wręcz przejmujący strach, jaki towarzyszył mi dzisiejszemu wchodzeniu na wagę był ogromny. Bałam się, że znowu zobaczę to obrzydliwe 50 kg.

Ale nie. 49,6 kg czyli dokładnie tak jak było wczoraj!

Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Teraz już na pewno nie doprowadzę do sytuacji, w której nie będę pewna niższego wyniku wchodząc na wagę - to było okropne. Dlatego będę tego skrupulatnie unikać - trzymam się diety mocniej niż kiedykolwiek. A wiem, że Ana z pewnością mi w tym pomoże, zresztą tak, jak do tej pory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz