Wczoraj też "zaszalałam" z jedzeniem, ale waga wypadkowa - 49,5 kg. Nie mam nawet o czym pisać. Głupia terapeutka wczoraj zasiała we mnie ziarno niepewności, ale myślę, że je wyplewiłam. Wiem czego chcę i jaki jest mój cel. Nic jej do tego. Muszę tylko bardzo się starać, żeby wytrzymać w swoich postanowieniach. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz