2013/08/05

Najgorzej to nie mieć wagi...

Wczoraj wyjechałam do dziadków. Gdy weszłam na wagę - ponownie pół kilograma więcej. Niestety, trochę sobie odpuściłam i szybko nadrobiłam, z racji bardzo mocno zwolnionej przemiany materii. Muszę przyznać - głodowanie znacznie obniża cały proces. 

Tutaj nie ma wagi, ani lustra. Monitorowanie dziennych porażek i sukcesów jest straszliwie utrudnione. Napiszę co i jak za dwa dni - gdy wrócę do domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz