Tak postanowiłam. Wróciłam do żywych (jeśli chodzi o chorobę) i odpuszczam walkę z rodzicami aż do dnia wyjazdu. Potem zacznie się szkoła, treningi i późne powroty do domu - nikt nie będzie kontrolował mojego jedzenia. I dobrze. Nie będę nic jeść.
Schudnę i będę zajebista. Będę miała super-niedowagę. Zajebiste nogi. Zajebisty brzuch. Zajebiste ramiona. Zajebiste obojczyki. Zajebistą twarz. Będę perfekcyjna.
W końcu w trumnie trzeba wyglądać ładnie.
Taki żart.
Szkoda, że do szkoły wrócę uboższa tylko o 3 kg, ale wszyscy wiedzą, że wspólne rodzinne wyjazdy nie sprzyjają odchudzaniu. W niektórych sytuacjach tylko czerwona bransoletka przypomina mi kim naprawdę jestem i gdzie jest moje miejsce.
Schudnę i będę zajebista. Będę miała super-niedowagę. Zajebiste nogi. Zajebisty brzuch. Zajebiste ramiona. Zajebiste obojczyki. Zajebistą twarz. Będę perfekcyjna.
W końcu w trumnie trzeba wyglądać ładnie.
Taki żart.
Szkoda, że do szkoły wrócę uboższa tylko o 3 kg, ale wszyscy wiedzą, że wspólne rodzinne wyjazdy nie sprzyjają odchudzaniu. W niektórych sytuacjach tylko czerwona bransoletka przypomina mi kim naprawdę jestem i gdzie jest moje miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz