48.7 kg.
Teraz nie ma zlituj się - zaczynam walkę z najgłupszym wytworem tego świata, czyli organizmem. Wczoraj zjadłam bardzo mało i miałam wyczerpujący trening tenisa, a mimo to waga nie drgnęła. Czyli muszę się starać bardziej.
Oznacza to jedno. Zeszłam do wagi, która jest optymalna dla mojego ciała i dlatego będzie się ono broniło wszelkimi możliwymi sposobami, żeby więcej kilogramów nie ubyło, bo "wie" że zbliżamy się do granicy niedowagi. Mało mnie to obchodzi.
Wygram. Muszę wygrać.
Teraz nie ma zlituj się - zaczynam walkę z najgłupszym wytworem tego świata, czyli organizmem. Wczoraj zjadłam bardzo mało i miałam wyczerpujący trening tenisa, a mimo to waga nie drgnęła. Czyli muszę się starać bardziej.
Oznacza to jedno. Zeszłam do wagi, która jest optymalna dla mojego ciała i dlatego będzie się ono broniło wszelkimi możliwymi sposobami, żeby więcej kilogramów nie ubyło, bo "wie" że zbliżamy się do granicy niedowagi. Mało mnie to obchodzi.
Wygram. Muszę wygrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz