2013/08/16

48 kg nadal moim celem

Cóż...

Wczoraj potężnie się zdziwiłam. Otóż na rodzinnego grilla Ana mnie opuściła. Nie było jej. Czułam się zupełnie normalnie i CHCIAŁAM jeść. To było straszne - nic mnie nie powstrzymywało, żadna wewnętrzna siła, z którą się utożsamiam. Nic.

No i dzisiaj o 0,3 kg więcej. Więc do 48 kg nadal dążę.

Jest mi głupio tu o tym pisać. Są to moje ogromne porażki, a do nich przecież nikt nie chce się przyznawać. Ale może dzięki temu moja motywacja wzrośnie.

Tak jak wcześniej walczyłam w obrębie 49 kg, tak teraz robię to samo przy 48.

Dam radę. Muszę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz