48.8 kg!
Ostatnio coś zwolniłam z procesem zrzucania tłuszczu, ale staram się nadrabiać zaległości.
Cieszę się, bo bardzo mało jem, rozwiewam głupie podejrzenia matki o anoreksji i dużo ćwiczę. Wszystko mam pod kontrolą.
Od dziś, oprócz swoich jeździeckich treningów (odbywających się codziennie) rozpoczynam program intensywnych dodatkowych ćwiczeń na brzuch, uda i talię. Chcę to pociągnąć minimum do końca wakacji.
Niedługo czeka mnie również wyjazd nad morze - 2 tygodnie w czterogwiadkowym hotelu z zajebistym jedzeniem w postaci szwedzkiego stołu. Nie wiem, jak to wytrzymam, dodatkowo zważając na fakt, iż pod nosem będę miała gofry, rurki z kremem itd. To będzie prawdziwa próba zarówno dla mnie, jak i dla Any. Ale wierzę, że nam się uda. Codziennie rano będę biegać (8km po plaży, mam już swoją trasę) i pływać - 50 basenów. Dodatkowo te ćwiczenia, które sobie wytyczę i tenis (bo tam jest kort) co dwa dni.
Już powoli zaczynam sobie obmyślać jak uniknąć jedzenia na wyjeździe. Stwierdzam więc, że szwedzki stół ma swoje plusy, bo dzięki temu rodzice stracą możliwość idealnej kontroli tego, co pochłaniam. A nie będę pochłaniała nic.
Będę chudnąć! :)
Ostatnio coś zwolniłam z procesem zrzucania tłuszczu, ale staram się nadrabiać zaległości.
Cieszę się, bo bardzo mało jem, rozwiewam głupie podejrzenia matki o anoreksji i dużo ćwiczę. Wszystko mam pod kontrolą.
Od dziś, oprócz swoich jeździeckich treningów (odbywających się codziennie) rozpoczynam program intensywnych dodatkowych ćwiczeń na brzuch, uda i talię. Chcę to pociągnąć minimum do końca wakacji.
Niedługo czeka mnie również wyjazd nad morze - 2 tygodnie w czterogwiadkowym hotelu z zajebistym jedzeniem w postaci szwedzkiego stołu. Nie wiem, jak to wytrzymam, dodatkowo zważając na fakt, iż pod nosem będę miała gofry, rurki z kremem itd. To będzie prawdziwa próba zarówno dla mnie, jak i dla Any. Ale wierzę, że nam się uda. Codziennie rano będę biegać (8km po plaży, mam już swoją trasę) i pływać - 50 basenów. Dodatkowo te ćwiczenia, które sobie wytyczę i tenis (bo tam jest kort) co dwa dni.
Już powoli zaczynam sobie obmyślać jak uniknąć jedzenia na wyjeździe. Stwierdzam więc, że szwedzki stół ma swoje plusy, bo dzięki temu rodzice stracą możliwość idealnej kontroli tego, co pochłaniam. A nie będę pochłaniała nic.
Będę chudnąć! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz