48.1 kg! Te wynik (dzisiejszy) jest na 100% wiarygodny.
A to wszystko dlatego, że się rozchorowałam. Niestety, albo na szczęście. Przez cały poprzedni rok szkolny (bo tak daleko sięgam pamięcią odnośnie mojego zdrowia) nie nabawiłam się ŻADNEJ infekcji, stojąc na przystankach i marznąc na treningach, a teraz, w upały i odkąd rozpoczęłam moją przygodę z Aną - aż dwie. Przez to też moja mama się trochę niepokoi, a ja obiecałam sobie, że następnym razem nikomu nie powiem, tylko sama będę się objadać paracetamolem dla zbicia gorączki. Ta niestety jest bardzo wysoka - dziś w nocy (tak jak i w lipcu) miałam 39,5 kresek na termometrze. Ale dzięki temu chudnę, chudnę, chudnę!
A przede wszystkim - nie poddaję się! I to się liczy najbardziej.
A to wszystko dlatego, że się rozchorowałam. Niestety, albo na szczęście. Przez cały poprzedni rok szkolny (bo tak daleko sięgam pamięcią odnośnie mojego zdrowia) nie nabawiłam się ŻADNEJ infekcji, stojąc na przystankach i marznąc na treningach, a teraz, w upały i odkąd rozpoczęłam moją przygodę z Aną - aż dwie. Przez to też moja mama się trochę niepokoi, a ja obiecałam sobie, że następnym razem nikomu nie powiem, tylko sama będę się objadać paracetamolem dla zbicia gorączki. Ta niestety jest bardzo wysoka - dziś w nocy (tak jak i w lipcu) miałam 39,5 kresek na termometrze. Ale dzięki temu chudnę, chudnę, chudnę!
A przede wszystkim - nie poddaję się! I to się liczy najbardziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz