Przez ostatnie dni przytyłam. 0,5kg. Staram się, jak mogę, ale wszędobylskie jedzenie i upierdliwi rodzice u boku nie pozwalają mi na realizację własnych planów.
Teraz dali mi ultimatum. Albo zacznę normalnie jeść, albo mogę pożegnać się z marzeniem, będącym już raz w moim zasięgu. Muszę zacząć bardziej oszukiwać i na rzecz tej kromki (fu...) powiększyć ilość sportu tutaj. Na razie chudnięcie wcale a wcale mi nie wychodzi i nie ukrywam, że jestem tym lekko podłamana. Wiem, że muszę się bardziej starać, ale jest to bardzo trudne.
Znowu mam wrażenie jakbym z tym wszystkim była sama. Już sam fakt, że o tym wszystkim piszę na blogu, na którego nikt nie wchodzi o tym świadczy...
Jest źle. Idę pływać.
Teraz dali mi ultimatum. Albo zacznę normalnie jeść, albo mogę pożegnać się z marzeniem, będącym już raz w moim zasięgu. Muszę zacząć bardziej oszukiwać i na rzecz tej kromki (fu...) powiększyć ilość sportu tutaj. Na razie chudnięcie wcale a wcale mi nie wychodzi i nie ukrywam, że jestem tym lekko podłamana. Wiem, że muszę się bardziej starać, ale jest to bardzo trudne.
Znowu mam wrażenie jakbym z tym wszystkim była sama. Już sam fakt, że o tym wszystkim piszę na blogu, na którego nikt nie wchodzi o tym świadczy...
Jest źle. Idę pływać.
Cześć!
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak wspaniale jest znaleźć kogoś podobnego do siebie tutaj w internecie :) Też ostatnio postanowiłam zostać motylkiem. Trzymam za Ciebie kciuki, Ty też za mnie trzymaj!
Jej, pierwszy życzliwy komentarz! Dziękuję Ci bardzo i trzymam mocno kciuki!
OdpowiedzUsuń