2013/07/31

28lipca2013

To zdjęcie przedstawia mnie… A raczej mój nadgarstek, czyli jedyną naprawdę szczupłą część mojego ciała. Od wewnątrz naznaczony białymi kreskami, które dla mnie są odzwierciedleniem cudownej przeszłości, a dla innych bliznami nie do zrozumienia. 

Postanowiłam w pewien sposób upieczętować moją nową przyjaźń. Niewiele pracy kosztowało mnie wykonanie bransoletki w czerwonym kolorze, tak charakterystycznym dla wszystkich osób z tym samym stylem życia. Cieszę się, mogę powiedzieć nawet, że odczuwam radość, na myśl, że znalazłam coś, co jest w pełni moje i nikt mi nie może tego odebrać. Przynależę gdzieś i odnalazłam cel mojej egzystencji. Czuję się kimś i to uczucie polecam wszystkim ludziom takim jak ja. 

Ostatnio na spotkaniu z psychoterapeutką (w sumie już drugie, odkąd rodzice dowiedzieli się o samookaleczeniach i odkąd rozpoczęłam przyjmowanie antydepresantów) padło pytanie, czy faktycznie chcę się wyleczyć. Teraz znam już odpowiedź. Nie. Chcę móc być z Aną, mieć możliwość bycia chudą i piękną, mieć nawet to wyjście zapoznania się bliżej z kuzynką Mią, czego na razie nie rozważam, móc zostać motylem, a życie zakończyć wtedy, kiedy będę miała na to ochotę. Tak mam nadzieję, że będzie. 

Z jedzeniem troszkę przesadziłam, ale mam nadzieję, że nie odbije się to poważnie na mojej wadze, a dzięki dzisiejszemu zaprzysiężeniu starczy mi na pewno sił na walkę w kolejnych dniach. 

To zdjęcie przedstawia mnie… A raczej mój nadgarstek, czyli jedyną naprawdę szczupłą część mojego ciała. Od wewnątrz naznaczony białymi kreskami, które dla mnie są odzwierciedleniem cudownej przeszłości, a dla innych bliznami nie do zrozumienia. 
Postanowiłam w pewien sposób upieczętować moją nową przyjaźń. Niewiele pracy kosztowało mnie wykonanie bransoletki w czerwonym kolorze, tak charakterystycznym dla wszystkich osób z tym samym stylem życia. Cieszę się, mogę powiedzieć nawet, że odczuwam radość, na myśl, że znalazłam coś, co jest w pełni moje i nikt mi nie może tego odebrać. Przynależę gdzieś i odnalazłam cel mojej egzystencji. Czuję się kimś i to uczucie polecam wszystkim ludziom takim jak ja. 
Ostatnio na spotkaniu z psychoterapeutką (w sumie już drugie, odkąd rodzice dowiedzieli się o samookaleczeniach i odkąd rozpoczęłam przyjmowanie antydepresantów) padło pytanie, czy faktycznie chcę się wyleczyć. Teraz znam już odpowiedź. Nie. Chcę móc być z Aną, mieć możliwość bycia chudą i piękną, mieć nawet to wyjście zapoznania się bliżej z kuzynką Mią, czego na razie nie rozważam, móc zostać motylem, a życie zakończyć wtedy, kiedy będę miała na to ochotę. Tak mam nadzieję, że będzie. 
Z jedzeniem troszkę przesadziłam, ale mam nadzieję, że nie odbije się to poważnie na mojej wadze, a dzięki dzisiejszemu zaprzysiężeniu starczy mi na pewno sił na walkę w kolejnych dniach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz